Lubię skanseny, lubię tę magię podróży w czasie do miejsc, których już nie ma, obcych i nieobcych. Dalekich a wciąż bliskich Wychowana na wsi pamiętam niektóre rzeczy z domu, czasem byly to pamiątki, a czasem wciąż jeszcze normalne przedmioty codziennego użytku. Lubię te letnie pola zboża, rozgrzane słońcem, z których ma się wrażenie, że jeśli w środku dnia zatrzymamy się na zbyt długo, wyłoni się Południca, zapach starych domów, kwiatów i ziół w ogrodach. Dziś pozaglądajmy do wnętrz ze świata, którego nie ma.
Dziś pierwszy raz udało mi się dotrzeć do sektora miasteczkowego,a zatem zerknijmy
na pocztę
do wnętrza domów, w których nikt już nie usiądzie przy stole, nie stanie przy kuchni ani nie posłucha muzyki z płyt.
Do sklepu tytoniowego
Oraz najchętniej chyba fotografowanego obiektu w tej części skansenu :)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz